Urugwajski plan Ceibal, czyli komputer dla każdego dziecka

Urugwaj często kojarzony jest z wyróżniającymi go spośród innych państw regionu dobrobytem i innowacyjnością. Od końca XIX wieku, dzięki stabilności gospodarczej i liberalnym decyzjom władz, to drugi najmniejszy po Surinamie kraj kontynentu znany był jako Szwajcaria Ameryki Południowej. Na początku XX wieku Urugwaj jako jedno z pierwszych państw zagwarantował kobietom prawo wyborcze oraz wprowadził procedurę rozwodową. Prawie 100 lat później znowu wykazał się niezwykłą postępowością – za sprawą planu Ceibal (od hiszpańskiego Conectividad Educativa de Informática Básica para el Aprendizaje en Línea) stał się pierwszym na świecie państwem, w którym każde dziecko w wieku szkolnym posiada swój własny komputer, a zdjęcie chłopca z prowincji jadącego do szkoły na koniu z laptopem pod pachą obiegło chyba cały świat.

ceibal1
Źródło: benitez62.com

Obecny prezydent Urugwaju, José Mujica, nie tylko wzbudza spore zainteresowanie swoją jakże barwną postacią, ale jest również znany z przełomowych decyzji politycznych. W tym przypadku to jednak jego poprzednikowi, Tabaré Vázquezowi, przyszło zrewolucjonizować urugwajski system edukacji oraz przyspieszyć postęp technologiczny w całym kraju i to nie tylko wśród bezpośrednich odbiorców planu. Obejmując w marcu 2005 r. urząd głowy państwa Vázquez był pierwszym lewicowym zwycięzcą wyborów prezydenckich w najnowszej historii Urugwaju. Aby zapewnić swoich zwolenników, że rzeczywiście będzie walczyć z nierównościami społecznymi oraz chcąc przekonać do siebie swoich dotychczasowych przeciwników, w grudniu 2006 r. przedstawił swoją, jak wydawało się wówczas, dość utopijną wizję zaopatrzenia w ciągu następnych trzech lat wszystkich uczniów i nauczycieli szkół publicznych w laptopy. Inspiracją dla prezydenta Vázqueza była idea stworzona przez profesorów MIT w ramach organizacji non-profit One Laptop Per Child.1 Wizja organizacji zakładała zniwelowanie nierówności społecznych poprzez projektowanie tanich, ale funkcjonalnych komputerów osobistych, które mogłyby trafić poprzez programy społeczne do dzieci i młodzieży w biedniejszych regionach świata. Realizacja tego założenia powiodła się, gdyż koszt produkcji takiego komputera wynosi około 100 dolarów. Połączenie wizji prezydenta Vázqueza i programu naukowców z USA zaowocowało wdrożeniem programu Ceibal. W rezultacie, już w roku 2007 dwieście takich laptopów trafiło do Urugwaju w ramach projektu pilotażowego. Rok później było to kolejne 175 tys., a w 2009 r. – niedługo przed zakończeniem 5-letniej kadencji – spełniła się jego obietnica i praktycznie wszyscy uczniowie urugwajskich szkół podstawowych, w liczbie 380 tys., zaopatrzeni byli w swój komputer, który (co ważne) brali ze sobą do domu, nie ograniczając jego użytkowania tylko do zajęć lekcyjnych.

Źródło: http://www.uruguaysustentable.com.uy/portada/plan-ceibal-facilito-inclusion-de-hogares-mas-humildes-y-redujo-brecha-tecnologica/
Źródło: uruguaysustentable.com.uy

Obecnie nie dziwi już więc widok siedmiolatków, którzy razem z książkami w tornistrze noszą również biało-zieloną, plastikową walizeczkę. I chociaż laptop wyglądać może na pierwszy rzut oka jak zwykła zabawka, jego projekt został dopracowany w najdrobniejszych szczegółach. Sprzęt wykonany jest bowiem ze specjalnego, trudnego do złamania materiału, posiada wodoodporną powłokę, jest zasilany na energię słoneczną oraz oferuje swoim użytkownikom dostęp do Internetu.

Jak każde początki, również pierwsze próby wdrożenia planu Ceibal były trudne. Przeciwni rozdawaniu laptopów byli przede wszystkim nauczyciele, którzy zorganizowani w związki zawodowe otwarcie wyrazili swoją niechęć oraz związane z tą rewolucją edukacyjną obawy. A owych było wiele – przede wszystkim wyzwaniem dla grona pedagogicznego było opanowanie obsługi laptopów, bowiem do jego obowiązków należeć miało monitorowanie czynności wykonywanych przez dzieci na komputerach. Wprowadzenie do szkół nowej technologii wymagało również dostosowania programu zajęć do pracy z komputerem, a zadaniem tym zostali obarczeni nauczyciele, którzy sami zadecydować mieli, jak poprowadzić zajęcia, aby zachowana została równowaga między innowacyjnymi oraz tymi bardziej tradycyjnymi, acz równie ważnymi, metodami przyswajania wiedzy. Ostatnim, dość zrozumiałym, zmartwieniem urugwajskich nauczycieli było zagrożenie dla ich autorytetu jakie niósł swobodny dostęp do Internetu. Bali się oni, że za sprawą komputerów, mając informacje na wyciągnięcie ręki, dzieci nie będą już chciały ani potrzebowały zdobywać wiedzy przekazywanej przez nauczycieli. Innym problemem okazała się dystrybucja laptopów. Brak dobrej organizacji oraz wyznaczonej instytucji, która miałaby się zająć dostarczaniem dzieciom komputerów sprawiły, że początkowe etapy wdrażania planu przebiegały bardzo opornie. Problem ten wymagał natychmiastowego rozwiązania i, ku zadowoleniu wszystkich, w końcu udało się znaleźć takie, które złagodziło również napięcia wśród grona pedagogicznego. Według nowych zasad, to nauczyciele mieli wręczać dzieciom laptopy. Widząc radość na twarzach swoich podopiecznych i bezpośrednio uczestnicząc w tym jakże przyjemnym wydarzeniu, przychylniej spojrzeli oni na przedsięwzięcie i bez wcześniejszych oporów przeszli do wdrażania w życie wyznaczonych przez plan założeń.

Cała idea planu Ceibal tkwi w równoczesnym uzupełnianiu się trzech elementów – edukacyjnego, społecznego i technologicznego. Aspekt edukacyjny zakłada podniesienie poziomu nauczania dzięki dostępowi do nowoczesnych technologii. Możliwość korzystania przez dzieci z Internetu ma wykształcić w nich nawyk stawiania sobie nowych pytań i samodzielnego znajdowania na nie odpowiedzi. W sferze społecznej celem planu jest przede wszystkim dążenie do niwelowania nierówności. Laptopy dostarczane przez organizację One Laptop per Child są często pierwszymi i jedynymi komputerami w urugwajskich gospodarstwach domowych. Stają się więc nie tylko sprzętem używanym przez dzieci do nauki i zabawy, ale również narzędziem pracy i źródłem informacji dla ich rodziców. Gwarantując oprócz sprzętu również dostęp do Internetu, plan Ceibal dokonał swego rodzaju rewolucji – przeglądać strony WWW można już na wielu obszarach, do których jeszcze nie tak dawno nie docierała nawet energia elektryczna. Z kolei technologiczne znaczenie planu miało się wyrażać w popularyzowaniu korzystania z nowoczesnych technologii, a dodatkowym wyzwaniem staje się modernizacja instalacji w szkołach, tak aby dostosowane one były do wymogów technicznych laptopów używanych przez uczniów.

Źródło: http://rholblog.wordpress.com/tag/tendencias/
Źródło: rholblog.wordpress.com

A jak naprawdę wygląda sytuacja po wprowadzeniu w życie planu Ceibal? Czy program One Laptop per Child rzeczywiście spełnia swoje założenia? Jaki stosunek do edukacyjnej rewolucji mają rodzice i nauczyciele?

Zacznijmy od pozytywów. Zaopatrzenie wszystkich uczniów szkół podstawowych we własny przenośny komputer z pewnością poprawiło szanse na równy start dzieciom z biedniejszych rodzin. W ich przypadku, beneficjentami są często również rodzice, których nie stać było na zakup komputera, a w obecnej sytuacji, używając sprzętu swoich pociech, korzystają np. z możliwości samokształcenia. Zarówno nauczyciele, jak i rodzice zauważyli również, że dzięki uwzględnieniu w programie nauczania korzystania z laptopów i możliwości jakie one oferują, uczniowie chętniej chodzą do szkoły oraz wykazują się większą aktywnością i własną inicjatywą. 66,6% dzieci z rodzin o stabilnej sytuacji ekonomicznej deklaruje, że za sprawą wprowadzenia planu Ceibal czuje większą motywację do nauki2. Z kolei w przypadku dzieci z rodzin biedniejszych odsetek ten wzrasta do 80%3. Wielu nauczycieli doceniło również, że poprawiła się ich współpraca z uczniami, a ci nabyli nową umiejętność pracy w grupach. Wśród zalet programu rodzice wymieniają także korzystanie przez dzieci z gier edukacyjnych łączących naukę i zabawę. Dodatkowo, posiadanie laptopa wykształciło wśród młodych poczucie odpowiedzialności i szacunku. Uczniowie, szczególnie ci z biedniejszych rodzin, wiedzą, że o sprzęt trzeba dbać, bo drugiego komputera nie dostaną.

Jeżeli natomiast chodzi o wady, wypadałoby zacząć od spadku czytelnictwa, za który rodzice winią program. W bardzo wielu przypadkach dzieci odzwyczajają się również od odręcznego pisania, a automatyczne poprawianie błędów przy wklepywaniu tekstu w komputer sprawia, że coraz więcej młodzieży ma problemy z poprawnością ortograficzną. Wielu rodziców ubolewa również, że laptopy nie miały pozytywnego wpływu na wyniki w nauce ich dzieci. Oczekiwali bowiem, że za sprawą dostępu do nowoczesnych technologii ich pociechy zdobywać będą lepsze oceny.

Dodatkową kwestią jest dostęp do stron zawierających nieodpowiednie dla dzieci treści. 48% urugwajskich matek otwarcie przyznaje, że nie wie jak monitorować odwiedzane przez swoje dzieci witryny oraz jak zablokować im dostęp do stron zawierających pornografię i treści związane z przemocą4. Teoretycznie kontrolę nad historią przeglądań powinni sprawować również nauczyciele. Jednak tu pojawia się kolejny problem. Zgodnie z pierwotnymi obawami, wielu nauczycieli nie przyswoiło sobie wiedzy z zakresu obsługi dostarczonych w ramach planu Ceibal laptopów, a program nie sfinansował żadnych szkoleń, które przygotowałyby kadrę do pracy z nowym sprzętem. W wyniku tego, w wielu szkołach nauczyciele po prostu nie używają komputerów podczas zajęć, a laptopy służą dzieciom jedynie do rozrywki.

Mimo dominującej pozytywnej oceny, wokół planu Ceibal pojawia się sporo kontrowersji, a przedsięwzięcie ma swoich przeciwników. Jednak biorąc pod uwagę założenia i cel programu, chyba najważniejsza jest opinia jego głównych adresatów – dzieci – będących rzeczywistymi beneficjentami tego projektu. W przeprowadzonym w 2009 r. badaniu uczniowie prawie jednogłośnie – co nie dziwi – okazali swoje zadowolenie z wprowadzenia w życie planu Ceibal. Jak uzasadniali swoją ocenę? Oto niektóre z licznych odpowiedzi: „mogę wyszukiwać informacje w Internecie”, „laptop to najlepszy prezent jaki kiedykolwiek dostałem”, „lubię uczyć się przy użyciu mojego komputera”, „podoba mi się, bo jest mój własny”, „cieszę się, że go dostałem, bo mam coś, o co mogę dbać”, „lubię grać i rozmawiać na czacie”, „cieszę się, że mogę się nim dzielić z moją rodziną”, „ja również lubię gry komputerowe, a dzięki laptopowi wreszcie mogę bawić się tak samo jak moi koledzy”5.

Projekt amerykańskiej organizacji i jego wprowadzenie w życie przez urugwajskiego prezydenta Tabaré Vázqueza uznać można za sukces. Co bowiem może cieszyć bardziej niż uśmiech na dziecięcych twarzach?

Agata Dawid

1 Innymi krajami Ameryki Łacińskiej, które przyjęły program One Laptop per Child są Peru, Kolumbia, Nikaragua, Wenezuela i Kostaryka (przyp. autorki).

3 Ibidem

4 Oppenheimer A., iBasta de historias! La obsesión latinoamericana con el pasado y las 12 claves del futuro, Montevideo 2010, s. 306-316.

One thought on “Urugwajski plan Ceibal, czyli komputer dla każdego dziecka”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *