Argentyna: Koniec ograniczeń w imporcie książek

Ministrowie kultury i produkcji zapowiedzieli na początku roku ponowne otwarcie argentyńskiego rynku na zagraniczne pozycje.

Popierana przez nowego prezydenta Mauricia Macriego ustawa zostanie ogłoszona w najbliższym dzienniku ustaw. Zniesie tym samym wprowadzone za rządów Cristiny Fernández de Kirchner w 2010 roku swoiste embargo na literaturę obcą w Argentynie. Księgarze i duże wydawnictwa już zacierają ręce, natomiast o swoje stanowiska zaczynają się martwić pracownicy lokalnych drukarni, które zyskały na dotychczasowych ograniczeniach.

Księgarnia El Ateneo, foto: El Pais
Księgarnia El Ateneo, foto: El Pais

Restrykcje polegały na wprowadzeniu kontroli atramentu użytego do druku importowanych pozycji. Dla książek o nakładzie przekraczającym 500 egzemplarzy rząd ustanowił dopuszczalny limit zawartości ołowiu w tuszu. Prawdziwym powodem była jednak chęć opodatkowania importowanych towarów idąca w parze z prowadzoną przez Kirchner tzw. polityką potrzasku, czyli kontrolą przepływu kapitału i wymiany walut w celu zatrzymania dewiz w kraju. Takie działania sprawiły, że ceny produkcji książek znacznie podskoczyły i zahamowały eksport. Podrożała również literatura zagraniczna w Argentynie ze względu na zmniejszenie konkurencji rynkowej. W rezultacie na rynku pojawiały się w ostatnich latach jedynie światowe bestsellery, zaś niszowe publikacje były niemal niemożliwe do zdobycia.

Trinidad Vergara, prezes Argentyńskiej Izby Publikacji, stwierdziła:

To był system iście autorytarny, rodem z Kafki. Ukryte cło. We wszystkich przeprowadzanych testach przekroczony był limit ołowiu. (…) Jedynym tego celem było zahamowanie importu. I to się udało. To absurdalna polityka. Andrés Neuman jest Argentyńczykiem, jednak mieszka i tworzy w Hiszpanii. Mamy zrezygnować z jego twórczości? Poza tym ucierpiało wiele księgarni i wydawnictw, koszty druku znacznie wzrosły.

Faktycznie, import literatury obcej spadł w latach 2011-2014 o 65%, a tym samym zróżnicowanie publikacji zmniejszyło się o 35%. Straciły na tym duże księgarnie, takie jak El Ateneo – jedna z najpiękniejszych księgarni na świecie, mieszcząca się w budynku dawnego teatru i przyciągająca turystów i pasjonatów literatury z całego świata. Adolfo de Vincenzi, dyrektor generalny grupy Ilhsa, która jest właścicielem 53 księgarni w całej Argentynie, w tym El Ateneo, powiedział:

Kilka lat temu w naszej głównej księgarni, El Ateneo, mieliśmy ponad 90 tys. różnych tytułów. Obecnie oscylujemy wokół 72 tysięcy. To była katastrofa dla różnorodności pozycji. Co prawda rząd promował ich zakup, więc sprzedaż utrzymywała się na wysokim poziomie. Teraz liczymy na to, że większa rozmaitość przyciągnie wymagającego, stale poszukującego nowości argentyńskiego czytelnika. Wiążemy z nową ustawą ogromne nadzieje.

I dodał:

Kiedyś ludzie z całej Ameryki Łacińskiej zjeżdżali się do Buenos Aires, aby kupować książki, bo zawsze był tu ogromny wybór. Pod El Ateneo podjeżdżały pełne autobusy Chilijczyków. Ten zwyczaj stracił na znaczeniu, ale wierzymy, że stopniowo się odbuduje.

Nie wszyscy są jednak zachwyceni pomysłem nowego ministra kultury, Pabla Avelluto. Julio Sanseverino, doświadczony drukarz, właściciel oficyny Gráfica Pinter oraz sekretarz Argentyńskiej Federacji Grafiki wyjaśnił:

W ubiegłych latach sektor doczekał się ogromnego wzrostu, daje zatrudnienie 65 tys. osób, a teraz, gdy znów będzie można drukować za granicą, nawet 10 tys. z nich może stracić miejsca pracy. Wiele firm, które w reakcji na zwiększenie popytu zainwestowało w nowoczesne technologie, może mieć teraz kłopoty. Nikt się z nami nawet nie konsultował. Ta ustawa może być dotkliwa w skutkach dla społeczeństwa.

Swój niepokój wyrażają także małe wydawnictwa, które obawiają się inwazji tanich książek na rynku argentyńskim. Jeszcze przed miesiącem przeciętna książka kosztowała w granicach 120-160 zł. Teraz, aby przetrwać, wydawnictwa będą musiały znacznie obniżyć ceny. Dzięki temu argentyńscy czytelnicy uzyskają szerszy dostęp do dostępnej oferty bibliograficznej, bez przeszkód biurokratycznych, które uniemożliwiały swobodną wymianę poglądów i windowały ceny książek drukowanych w innych krajach. W rzeczy samej zagraniczny bestseller w Argentynie kosztował w 2015 roku średnio 50% więcej niż w sąsiedniej Brazylii czy Urugwaju (zob. tabela poniżej).

Opracowanie własne na podstawie danych z księgarń Tematika, Saraiva, Antarctica i Bookshop (2015)
Opracowanie własne na podstawie danych z księgarni Tematika, Saraiva, Antarctica i Bookshop (2015)

Rząd twierdzi, że w wyniku nowelizacji publikacje z Argentyny będą mogły być konkurencyjne cenowo również za granicą, co przyczyni się do wyższej sprzedaży i rozwoju przedsiębiorstw. Dodał również, że zmiana ma na celu promowanie pluralizmu ideologicznego oraz wzmocnienie więzi kulturowej kraju z regionem i zagranicą.

Rządzący przekonują, że książka stanowi nie tylko wartość dodaną dla kultury, lecz także zapewnia zatrudnienie tysiącom osób na stanowiskach: autorów, edytorów, korektorów, ilustratorów, grafików itd. „Chcemy, aby ci ludzie, rozwijając swoje talenty, mogli komunikować się ze światem” – powiedział minister kultury.

Argentyńczycy od lat prowadzą w rankingach czytelnictwa w Ameryce Południowej, zaś Buenos Aires było zawsze uważane za jedną ze światowych stolic książki. Według badania przeprowadzonego przez World Cities Culture Forum, do dnia dzisiejszego pozostaje ono miastem z największą liczbą księgarni na mieszkańca. Niektóre z nich są nawet otwarte całodobowo, co jest fenomenem na skalę światową.

Mimo to sektor księgarski w Argentynie nie idzie z duchem czasu. Póki co nie ma tam pozwolenia na działalność popularny serwis Amazon i nic nie wskazuje na to, że sytuacja miałaby ulec zmianie. Do niedawna wielu Argentyńczyków było wręcz zmuszonych prosić znajomych z zagranicy o przesłanie niedostępnej w kraju pozycji. Książki rzadko trafiały jednak do adresatów – były konfiskowane na lotnisku, skąd mogły zostać odebrane dopiero po skomplikowanej procedurze oraz dodatkowej opłacie. W efekcie lotniska wzbogaciły się o znacznych rozmiarów kolekcję. Miejmy nadzieję, że po ostatnich zmianach w prawie Argentyńczycy nie będą już więcej musieli uciekać się do takich metod.

Źródła:

http://cultura.elpais.com/cultura/2016/01/16/actualidad/1452967235_985559.html

http://www.lanacion.com.ar/1859732-el-gobierno-anuncio-que-ya-podran-ingresar-libros-impresos-en-el-extranjero

http://www.taringa.net/posts/noticias/19208845/Macri-elimino-las-restricciones-a-la-importacion-de-libros.html

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *