Argentyna: Debata o ogrodach zoologicznych po śmierci „najsmutniejszego misia świata”

W minioną niedzielę zmarł ostatni przebywający w Argentynie niedźwiedź polarny. Arturo, mieszkaniec ogrodu zoologicznego w położonej na zachodzie kraju Mendozie, był za życia przedmiotem gorącej debaty publicznej – członkowie organizacji Greenpeace domagali się przeniesienia zwierzęcia do rezerwatu w Kanadzie, gdzie przebywałby w klimacie odpowiednim dla swojego gatunku. Po jego śmierci odżyła polemika na temat kondycji ogrodów zoologicznych w Argentynie.

Arturo przyszedł na świat w niewoli, w 1985 r. w Colorado, a w wieku ośmiu lat trafił do ogrodu zoologicznego w Mendozie. Jego obecność w argentyńskim zoo budziła kontrowersje ze względu na to, że niedźwiedź znalazł się w całkowicie nieodpowiednim dla siebie środowisku naturalnym – upalne lata i suche powietrze tej części Argentyny są bowiem całkowitym przeciwieństwem zimnego i wilgotnego klimatu arktycznego, do którego niedźwiedzie polarne są z natury przystosowane. Arturo źle znosił wysokie temperatury i przez większość czasu szukał schronienia w niewielkiej, klimatyzowanej klatce lub w basenie. Kiedy w 2012 r. zmarła jego jedyna towarzyszka, Pelusa, media okrzyknęły go najsmutniejszym zwierzęciem świata. „Nie płaczesz nad nim, Argentyno?” – napisała wówczas na Twitterze amerykańska piosenkarka Cher, nawiązując do piosenki „Don’t cry for me, Argentina” z musicalu Evita. Mimo że udało się zebrać 400 tys. podpisów pod petycją o jego przeniesienie do rezerwatu, plan nie został zrealizowany ze względu na słaby stan zdrowia zwierzęcia.

Mimo że śmierć Arturo była spowodowana jego sędziwym wiekiem (przeciętna długość życia niedźwiedzia polarnego wynosi ok. 26 lat), mnożą się glosy, że zwierzęciu nie zapewniono odpowiednich warunków do życia. W tym kontekście poddano ostrej krytyce nie tylko ogród zoologiczny w Mendozie, ale również inne ogrody zoologiczne w Ameryce Łacińskiej, których stan nie spełnia wymaganych standardów. „Ogrody zoologiczne w Ameryce Łacińskiej znajdują się w stanie ruiny od mniej więcej połowy 20 wieku. Są nastawione przede wszystkim na zysk, a nie na ochronę gatunków” – twierdzi Claudio Bertonatti, doradca Fundacji Historii Naturalnej w Félix de Azara, ale ocenia problem również z innej perspektywy: „Nawet gdyby mu zapewniono warunki na miarę hotelu pięciogwiazdkowego, to Argentyna i tak nie jest odpowiednim miejscem dla niedźwiedzia polarnego”.

Przyszłość zoo w Mendozie nie jest znana. Niektórzy z działaczy i aktywistów chcieliby je zupełnie zlikwidować, podczas gdy inni optują za przekształceniem go w ekopark, tak jak to się stało w Buenos Aires. Władze Mendozy opowiadają się właśnie za tą drugą możliwością, oznaczającą pozostawienie na miejscu ok. 500-600 zwierząt i przekazanie pozostałych 1500 na farmy edukacyjne i do sanktuariów. A co z innymi ogrodami zoologicznymi w Argentynie?

Dobry przykład dala w tej kwestii Kostaryka, która podjęła decyzje o zamknięciu większości swoich ogrodów zoologicznych w przeciągu dziesięciu lat. Kraj ten, skupiający 4% wszystkich gatunków świata, uznaje swoje środowisko naturalne za dziedzictwo narodowe. Minister środowiska naturalnego w Kostaryce, René Castro, oświadczył, że Kostaryka w żadnym wypadku nie zamierza więzić zwierząt. Czy Argentyna pójdzie w ślady Kostaryki?

Aleksandra Bilska

Źródła:

http://www.elperiodico.com/es/noticias/extra/muerte-oso-polar-arturo-desata-polemica-argentina-5248142

http://internacional.elpais.com/internacional/2016/07/04/argentina/1467638601_437609.html

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *