Tabela miar i wag kryzysu w Wenezueli: cukier na „łyżki”

Kryzys ekonomiczny, który opanował Wenezuelę, zmusił jej obywateli do zmiany postrzegania miar i wag, którymi rządzi się każdy typ handlu spożywczego. Zmuszeni zostali zapomnieć o kilogramach i przestawić się na… „łyżki”.


Czasy socjalistycznej gastronomii nie są polskim czytelnikom, bez względu na wiek, całkowicie obce. Obecnie wspominamy je jednak głównie z ironicznym uśmiechem na ustach, niektórzy nawet z sentymentem. Wątpię jednak, aby w przyszłości – wierząc, że jednak z czasem znów „staną na nogach” – mieszkańcy Wenezueli z sentymentem wspominali rok 2017 i politykę Nicolása Maduro.

Na jednym z najbardziej zatłoczonych skrzyżowań znajdującego się w północnym stanie Miranda wenezuelskiego miasta Petare, będącego jednocześnie centrum tamtejszych slumsów, wędrowni handlarze sprzedają cukier za 4 tysiące boliwarów, tj. niecały dolar według oficjalnego kursu przeliczeniowego. Tyle kosztuje jednak nie kilo czy pół, lecz dokładnie… 4 łyżki.

Wenezuela to kraj z jednymi z największych rezerw ropy naftowej (również w skali światowej), jednak pogorszenie sytuacji gospodarczej zmusza Wenezuelczyków do kupowania jedynie minimalnej ilości pożywienia. 4 łyżki cukru za niecały dolar to kpina wobec niedostatku pożywienia, które nasiliło się w ostatnich tygodniach, kiedy to ekonomia kraju wpadła w tzw. spiralę hiperinflacji.

Produkty codziennego spożycia, takie jak kawa, mąka, mleko czy cukier są dostępne w sprzedaży „na woreczki”, nie przywiazują dużej wagi do regulacji ustalanych przez rząd Nicolasa Maduro.

Taki poziom cen oznacza, że przeciętny Wenezuelczyk, podobnie jak większość zatrudnionych oraz wszyscy emeryci i renciści, otrzymując miesięcznie płacę minimalną (53 dolary) zarabia dziennie ekwiwalent 6 łyżek cukru.

Paserzy, znani w całym państwie jako „los bachaqueros” oferują inne podstawowe produkty, np. kawę w woreczkach ważących co najmniej 50 gram. Za ile? Dwa, trzy, a nawet pięć boliwarów, w zależności od gramatury.

Praktyki handlowe tego typu zauważane są na terytorium kraju już od kilku miesięcy. W ostatnich tygodniach rozprzestrzeniły się również na wschód i zachód od Caracas, co zbiegło się z doniesieniami parlamentu na temat skumulowanej rocznej inflacji, która do sierpnia osiągnęła 825%. Ostatnio można było jednak dostrzec poprawę sytuacji, choć nie bez cienia ironii.

Mikroskopijny rynek wenezuelski rozszerzył swoją ofertę o produkty higieny osobistej i tak oto na ulicach można spotkać sprzedawców szamponów oraz mydeł. Zarówno te artykuły, jak i np. olej roślinny, z racji swojej ciekłej formy, są podawane klientowi w formie malutkich opakowań, mniejszych niż 250 ml. Od czasu do czasu improwizowaną nakrętką lub logo. Niestety, mieszkańcy Petare, podobnie jak innych regionów kraju, podczas nawet tak niewielkich zakupów muszą pozostać czujni. W lokalnych mediach zaczęły krążyć różne skargi dotyczące domniemanych oszustw, głównie ze strony oportunistów, którzy zamiast mąki pszennej sprzedają wapno, a oferowany przez nich olej kuchenny zdecydowanie nie jest pierwszej świeżości.

Władze jak dotąd nie ujawniają zbyt wiele informacji o podobnych przestępstwach. Jedyne znane przypadki miały miejsce w graniczącym z Kolumbią stanie Zulia oraz Trujillo.

Tak zwana rewolucja boliwiariańska, zapoczątkowana wyborem Hugo Cháveza na prezydenta w końćówce lat 90. ub. wieku, poskutkowała kontrolą cen produktów konsumpcyjnych codziennego użytku, tj. wspominych już wielokrotnie kawy, mąki, cukru czy mleka, a obecnie – brakiem ww. produktów w supermarketach, w których marża zysku ograniczana jest zdecydowanie.

Aby nabyć którykolwiek z dziesiątek produktów, dostępnych z coraz mniejszą częstotliwością, Wenezuelczycy co dzień zajmują miejsce w gigantycznych kolejki, sięgających daleko poza drzwi marketów. W obliczu tak krytycznych niedoborów, rynek bachaqueros ma się stosunkowo dobrze pomimo coraz bardziej obniżonych cen, spowodowanych coraz chudszymi portfelami obywateli. Zdawać by się mogło, że bez nich zakup jakiegokolwiek artykułu byłby jeszcze trudniejszy.

Miasto Petare w północnej Wenezueli, będące częścią aglomeracji Caracas. Źródło: elpitazo.com

Organy państwowe nie pozostają obojętne. Narodowe Zgromadzenie Konstytucyjne (hiszp. Asamblea Nacional Constituyente), wybrane w lipcu tego roku po kontrowersyjnych wyborach, uznanych przez większość obywateli i wiele państw za sfałszowane, przygotowuje obecnie regulacje dotyczące „uzgodnionych cen”, które miałyby na celu ujednolicić relacje pomiędzy rządem Maduro a kupcami „na drodze dialogu i współodpowiedzialności”. Część tekstu została już przedyskutowana na jednym z posiedzeń chavistów, którzy podkreślają troskę o obywateli i pragną „zagwarantować” powszechną dostępność produktów oraz usług „priorytetowych”. Są to hasła, które w czasie rządów Maduro, wielokrotnie powtarzane, straciły na wiarygodności.

Tymczasem miliony obywateli Wenezueli wciąż kupują cukier na łyżki, ocierając się nie tylko o śmieszność, lecz przede wszystkim o nędzę i żebractwo, którym rząd Maduro nie potrafi powiedzieć „dość”.

Źródła:

1. http://www.diariochaco.com/noticia/el-salario-minimo-en-venezuela-ya-equivale-6-cucharadas-de-azucar
2. http://www.noticiasrcn.com/internacional-crisis-venezuela/cucharadas-nueva-unidad-medida-tiendas-y-comercios-venezuela
3. http://www.diariochaco.com/noticia/el-salario-minimo-en-venezuela-ya-equivale-6-cucharadas-de-azucar

4 thoughts on “Tabela miar i wag kryzysu w Wenezueli: cukier na „łyżki””

  1. Moi drodzy , tej sytuacji NIE DA SIĘ ROZWIĄZAĆ ! Teoretycznie jest to możliwe ale potrzebne by było zaangażowanie państwa które , bądźmy szczerzy jest znikome . Już sam fakt że poziom korumpcji w tym kraju jest skarjnie wysoki – podobno nawet wyniki prezydenckie zostały zfałszowane …

    1. Wręcz przeciwnie. Państwo powinno wycofać się z wszelkiego zaangażowania, oprócz pilnowania przestrzegania kodeksu karnego. Sytuacja sama wróciłaby do normy po kilku latach.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *