Tymi słowami prezydent Brazylii, Dilma Rousseff, odniosła się do głośnego w ostatnich dniach skandalu korupcyjnego, w który zamieszanych jest wielu czołowych działaczy FIFA, w tym trzech Brazylijczyków. Dilma Rousseff zaznaczyła, że niezbędne jest wyjaśnienie nieprawidłowości, które zaszły w Międzynarodowej Federacji Piłki Nożnej, ale podkreśliła, że jej kraj nie miał żadnego powodu, aby płacić za organizację zeszłorocznych Mistrzostw Świata.
Póki co mówi się o łapówkach w odniesieniu do Mundialu we Francji w 1998 roku i w RPA w 2010 roku. Pojawiły się też głosy o dostarczaniu przez Niemcy broni dla Arabii Saudyjskiej w zamian za poparcie ich kandydatury jako organizatora Mundialu w 2006 roku. Wciąż badane są przypadki przyszłych gospodarzy rozgrywek, Rosji i Kataru.
Podczas poniedziałkowego wywiadu z 8 czerwca br. dla francuskiego kanału France 24 Dilma Rousseff wyjaśniła, że Brazylia jako kraj, który do tej pory wygrał najwięcej Mundiali, nie miała przesłanek, by uciekać się do takich kroków i stanowczo zaprzeczyła oskarżeniom o korupcję. Dodała również, że w momencie odkrycia jakichkolwiek uchybień w organizacji Piłkarskich Mistrzostw Świata w Brazylii, społeczeństwo będzie miało prawo poznać i ukarać winnych. Dochodzenie przeprowadzi sama brazylijska Policja Federalna.
Na liście podejrzanych o korupcję Brazylijczyków znajduje się m.in. José Maria Martin – wiceprezydent Brazylijskiej Konfederacji Piłki Nożnej (CBF), prezydent Komitetu Organizacyjnego Mistrzostw Świata w 2014 roku oraz Pucharu Konfederacji w 2013 roku, który obecnie przebywa w areszcie w Szwajcarii i czeka na ekstradycję do USA.
Źródła: