Taksówkarz z Rio opowiedział, jak przeżył piekło Holokaustu

W związku z 70. rocznicą wyzwolenia obozu zagłady Auschwitz-Birkenau w dniu 27 stycznia temat Polski i obozów koncentracyjnych masowo pojawiał się w światowych mediach. Był również szeroko komentowany w brazylijskiej prasie. Publikowano między innymi relacje więźniów, którzy przeżyli Holokaust. W jednym z artykułów opisano wspomnienia Polaka, Alexandra Libermana, który w czasie okupacji nazistowskiej stracił rodzinę, ale sam przeżył, a dziś jest szczęśliwym mężem, ojcem, dziadkiem i pradziadkiem.

84-letni Alexander, który mieszka na Lapie w Rio de Janeiro, opowiedział, że udało mu się uniknąć śmierci kilkukrotnie, a obozowy numer identyfikacyjny wciąż widnieje na jego ramieniu. Przyjechał do Brazylii w wieku 28 lat, pracował jako sprzedawca i taksówkarz. Mimo że teraz wiedzie w Brazylii normalne życie, wciąż pamięta horror, jaki przeżył, będąc dzieckiem. Miał 9 lat, kiedy Niemcy zabrali i zamordowali jego ojca oraz wuja. Następnie wrócili po resztę rodziny: Alexandra, jego matkę i trójkę rodzeństwa. Egzekucję młodszej siostry widział na własne oczy.

Przebywał w kilku obozach koncentracyjnych, m.in. na Majdanku. Wiele razy miał zostać zabity, ale za każdym razem udawało mu się uciec. W czasie jednej z ucieczek naziści postrzelili go w brzuch – kulę wyciągnął dopiero w wieku 28 lat, kiedy przyjechał do Brazylii. Do dzisiaj nie otrzymał żadnych wieści o reszcie rodziny, ale prawdopodobnie wszyscy zostali zamordowani w tamtym  okresie.

Kiedy na terytorium Polski weszli Rosjanie i znaleźli wyczerpanego Alexandra, nie wierzyli, że ten jeszcze żył – był wychudzony i pozbawiony sił. Zabrali go do Moskwy, gdzie poznał samego Józefa Stalina. Podczas spotkania rozbawiony Stalin zadał mu to samo pytanie: „Jesteś żywy?”. Rosjanie dali mu ubranie, nakarmili i później, na polecenie Stalina, zawieźli do internatu.

W tym roku Alexander, jako jeden z dawnych więźniów, został zaproszony na obchody Międzynarodowego Dnia Pamięci o Ofiarach Holokaustu w Pałacu Itamaraty. Wydarzenie było jedną z uroczystości zaplanowanych na 450. urodziny miasta. Obecnie Alexander Liberman otrzymuje od rządu niemieckiego rentę w wysokości 518 euro miesięcznie, ale jak sam mówi: „Nic nie ma takiego znaczenia jak to, że straciło się rodzinę i widziało tyle cierpienia”.

Źródło: http://oglobo.globo.com/sociedade/conte-algo-que-nao-sei/taxista-que-mora-no-rio-conta-como-sobreviveu-campos-de-concentracao-nazistas-15157028

0 thoughts on “Taksówkarz z Rio opowiedział, jak przeżył piekło Holokaustu”

  1. @MARTJAR
    Jeśli piszesz o wydarzeniach z Auschwitz – Birkenau, używaj słów niemieccy naziści lu niemieccy faszyści. Nie ma bowiem narodu o nazwie Nazista. Pisząc tak, zamazujesz historię, wybielasz naród niemiecki z straszliwych win, współpracujesz w tworzeniu zastępczego mordercy Żydów, Polaka, antysemity. Wrogom Polaków chodzi o zrzucenie win z Niemców i obciążenia holokaustem narodu polskiego.

  2. @wenek
    W akapicie wyżej jest napisane „Niemcy najpierw zabrali…”. Moim zdaniem nie ma potrzeby zaraz później dodawać „niemieccy naziści”, bo to rozumie się samo przez się. Poza tym ten news był pisany po polsku i dla Polaków, którzy akurat dobrze znają swoją historię.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *