Latynoamerykańskie filmy triumfują w Wenecji

Latynoamerykańskie kino po raz kolejny w tym roku podbija europejskie festiwale filmowe. W lutym na Berlinale wśród nagrodzonych znalazły się: Perłowy guzik (reż. Patricio Guzmán, Chile), Klub (reż. Pablo Larrain, Chile), 600 mil (reż. Gabriel Ripstein, Meksyk) oraz Ixcanul (reż. Jayro Bustamante, Gwatemala). Ten ostatni obraz, gwatemalsko-francuska koprodukcja, w maju zwyciężył w konkursie głównym festiwalu Off Camera w Krakowie. Natomiast na początku sierpnia we Wrocławiu na festiwalu Nowe Horyzonty Grand Prix trafiło do belgijsko-meksykańskiego obrazu Lucyfer (reż. Gust van Berghe), a Epokowy projekt (reż. Carlos M. Quintela, Argentyna/Kuba) został wyróżniony przez jury. Powyższa lista sukcesów wydłużyła się w ubiegłą sobotę – 12 września 2015 roku na 72. MFF w Wenecji nagrodę główną zdobył film Wenezuleczyka Lorenzo Vigasa Desde allá, stając się tym samym pierwszym filmem z Ameryki Łacińskiej nagrodzonym Złotym Lwem. Natomiast Srebrny Lew za reżyserię powędrował do Argentyńczyka Pablo Trapero za film El Clan.

Lorenzo Vigas (ur. 1967), syn znanego malarza i muralisty, Oswaldo Vigasa, zanim ukończył studia filmowe w Nowym Jorku, zdobył tytuł naukowy w zakresie biologii molekularnej. Desde allá to jego pełnometrażowy debiut. W 2004 roku Wenezuelczyk nakręcił krótkometrażowy film fabularny Los elefantes nunca olvidan; wcześniej zajmował się reżyserowaniem filmów dokumentalnych. Nagrodzony Złotym Lwem Desde allá opowiada historię dziwnej relacji Armando, dojrzałego mężczyzny, homoseksualisty, niezdolnego do bliższych relacji fizycznych, z młodym, niepokornym Elderem. Ten mroczny dramat porusza powszechny w Ameryce Łacińskiej temat nieobecności ojca; jest opowieścią o brakach emocjonalnych, które bohaterowie próbują zaspokoić. Z drugiej strony związek bogatego mężczyzny z nastolatkiem z ubogich dzielnic Caracas jest metaforą podziałów społecznych i problemów z nimi związanych, czym doskonale wpisuje się w latynoamerykański nurt kina społecznie zaangażowanego. Jak przyznaje sam reżyser, nakręcił film, nie po to, by się wszystkim podobał, ale by sprowokował debatę na temat problemów społecznych, politycznych i gospodarczych, które nękają Wenezuelę i inne państwa regionu. Odbierając Złotego Lwa, Lorenzo Vigas zadedykował nagrodę swojemu krajowi. Wezwał również reżyserów z Ameryki Łacińskiej do współpracy, zaznaczając, że Desde allá to efekt wspólnej pracy jego samego m.in. z meksykańskimi scenarzystami i producentami, brazylijską montażystką oraz chilijskim aktorem (w postać Armando wcielił się Alfredo Castro).

Drugim wielkim wygranym na sobotniej gali zamknięcia MFF w Wenecji był Pablo Trapero, reżyser znany z takich obrazów jak Mundo grúa (1999), Lwica (Leonera, 2008), Carancho (2010) i Biały słoń (Elefante blanco, 2012). Jego najnowszy film El Clan, wyprodukowany m.in. przez Pedro Almodóvara, jest od kilku tygodni wielkim hitem kasowym w Argentynie. Ten thriller to oparta na faktach historia z pozoru zwyczajnej rodziny Puccio, której członkowie dokonali porwań dla okupu i morderstw w pierwszych latach po upadku dyktatury Videli w Argentynie. Trapero daje do zrozumienia, że zbrodnie Arquímedesa Puccio były owocem dyktatury wojskowej. Reżyser zdaje sobie sprawę z odpowiedzialności, jaka ciąży na twórcach filmowych, mówiąc, że kino ma moc nas wzruszać, ale także zmieniać i że jest nie tylko spektaklem i rozrywką, lecz również refleksją.

Sukces latynoamerykańskich produkcji na festiwalu w Wenecji był pewnym zaskoczeniem, również dla samych nagrodzonych. Pablo Trapero tak bardzo nie spodziewał się wygranej, że poleciał z powrotem do Buenos Aires i musiał wracać na galę finałową, by odebrać Srebrnego Lwa. Wśród faworytów konkursu głównego były najnowsze obrazy Jerzego Skolimowskiego i Aleksandra Sokurowa. Nic więc dziwnego, że po ogłoszeniu wyników niektórzy krytycy filmowi zaczęli się zastanawiać, czy fakt, iż jury przewodniczył Meksykanin Alfonso Cuarón nie miał wpływu na decyzję. Sam Cuarón, laureat dwóch Oscarów za Grawitację (2013), twierdzi, że to zwykły zbieg okoliczności i że on nie ma takiej mocy sprawczej. Tak czy inaczej, to z pewnością nie przypadek, że na europejskich festiwalach nagrody po raz kolejny trafiają do reżyserów z krajów Ameryki Łacińskiej. Świadczy to o dobrej kondycji współczesnego kina tego regionu. Oby dobra passa kina latynoamerykańskiego trwała jak najdłużej.

Alexandra Trytko

Lorenzo Vigas odbierający Złotego Lwa w Wenecji za „Desde allá”; źródło: REUTERS/Stefano Rellandini

 

Pablo Trapero ze Srebrnym Lwem za „El Clan”; źródło: http://www.infobae.com

 

 

Zwiastuny filmów nagrodzonych na 72. MFF w Wenecji (z napisami w jęz. angielskim):

https://www.youtube.com/watch?v=dGxY3tu9mDg https://www.youtube.com/watch?v=aWia2xcELuI

Źródła:

El País: “Venecia encumbra al cine latinoamericano”
http://cultura.elpais.com/cultura/2015/09/12/actualidad/1442082183_376266.html

El País: “El cine latinoamericano no es un accidente”
http://cultura.elpais.com/cultura/2015/09/13/actualidad/1442140253_842704.html

Reuters: “Latin America wins big at 72nd Venice Film Festival”
http://www.reuters.com/article/2015/09/12/us-filmfestival-venice-winner-idUSKCN0RC0NF20150912

BBC News: “Venezuelan film Desde Alla wins top Venice festival award”
http://www.bbc.com/news/world-latin-america-34236541

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *