Przeciągające się protesty w Wenezueli negatywnie wpływają na stan gospodarki tego kraju. Już przed wybuchem zamieszek istniały pewne niedobory, np. mąki czy papieru toaletowego, jednak teraz sytuacja staje się dramatyczna.
W zeszły piątek można było usłyszeć w telewizji zapewnienia ze strony prezydenta Wenezueli, Nicolása Maduro, o planach szybkiego zlikwidowania problemu niedoborów na rynku dóbr podstawowych. Według Maduro, dalsze protesty nie przyczynią się do poprawy sytuacji gospodarczej, która i tak jest już napięta, zaś sami manifestanci nie mają racji, oskarżając go o braki produktów w supermarketach, gdyż prawdziwą winę za to ponosi… kontrabanda.
“Istnieje niesamowity przemyt, prawie 40% tego, co krąży w Wenezueli, 40% z obiegu produktów w Wenezueli idzie do Kolumbii i na karaibskie wyspy. Które państwo by to wytrzymało?” – pytał prezydent podczas Konferencji dla Pokoju, która rozpoczęła się w zeszłą środę.
Ciężka sytuacja gospodarcza Wenezueli jest podkreślana w krajowych i zagranicznych mediach już od zeszłego roku. Prezydent postanowił wtedy rozpocząć walkę z “wojną gospodarczą”, o której wywołanie obwiniał przedsiębiorców. Oni zaś bronili się odpowiadając, że rząd nie zapewnia im potrzebnych do produkcji i importu dewiz.
Na chwilę obecną, podczas manifestacji w Wenezueli śmierć poniosło 17 osób, zaś 261 zostało rannych.
Źródło: http://www.americaeconomia.com/politica-sociedad/politica/maduro-promete-resolver-el-desabastecimiento-de-bienes-basicos-en-venezue