Około 150 osób niepełnosprawnych jest w drodze z Cochabamby do La Paz. Protestujący żądają comiesięcznego zasiłku w wysokości 73 dolarów. Obecnie przysługuje im równowartość 150 dolarów wypłacana co roku.
Minister sprawiedliwości, Virginia Velasco, próbowała negocjować z manifestantami w Cochabambie, ci jednak nie zrezygnowali z protestu. 21 marca wyruszyli na wózkach i o kulach w kierunku La Paz, odległego o blisko 400 kilometrów. Inicjatywa ta jest kontynuacją wydarzeń z przełomu lutego i marca, kiedy to grupa niepełnosprawnych z Cochabamby i Santa Cruz wisiała na wózkach, przywiązana do budynków i mostów, by zwrócić uwagę społeczeństwa na swoje postulaty.
Przedstawiciele rządu pozostają jednak nieugięci. Władze utrzymują, że budżet nie udźwignie żądań protestujących. Oznacza to bowiem zwiększenie o 500% środków przeznaczanych obecnie na renty dla niepełnosprawnych. Ponadto minister zdrowia, Ariana Campero, argumentuje, że uczestnicy protestu skupiają się wyłącznie na kwestii bezpośredniej pomocy finansowej, podczas gdy pozostali niepełnosprawni w kraju większą wagę przykładają do inwestycji w sferę zatrudnienia i zdrowia. Mimo zdecydowanego stanowiska rząd apeluje do protestujących o podjęcie dialogu w celu wypracowania kompromisu.
W 2008 roku Evo Morales wstrzymał państwowe dofinansowanie partii politycznych i przeznaczył budżet w wysokości 5,7 miliona dolarów rocznie na rzecz osób niepełnosprawnych. W 2012 roku zaczęto jednak inwestować połowę tego funduszu w inne projekty. Decyzja ta poskutkowała trwającymi sto dni gwałtownymi protestami niepełnosprawnych w różnych częściach kraju. Żądali oni wówczas renty wynoszącej 341 dolarów rocznie. Władze przystały jednak na niecałą połowę tej kwoty.
Źródła: