Federalne Biuro Śledcze szpiegowało Gabo przez 24 lata.
Według gazety Washington Post Kolumbijczyk znajdował się na muszce FBI na plecenie samego szefa Biura, J. Edgara Hoovera, a operacja rozpoczęła się w 1961 roku, kiedy pisarz wraz z rodziną przybył do Nowego Jorku, by pracować w kubańskiej agencji prasowej Prensa Latina. ”Byłoby zaskakujące, gdyby go nie szpiegowali” – skomentował syn Gabo, Rodrigo García. Dodał, że, jak na ironię, po kilku miesiącach jego ojca zwolnili z Prensa Latina za niewystarczający radykalizm.
Z opublikowanych 137 stron akt dotyczących Márqueza nie wynika, aby FBI miało kiedykolwiek zamiar wszczęcia postępowania przeciwko pisarzowi. Akta obejmują informacje dotyczące Noblisty, artykuły z takich gazet jak The Times czy New York Times oraz z prasy hiszpańskojęzycznej. Biuro nadal utajnia 133 strony akt.
Márquez nie był jedynym pisarzem, którego szpiegowało FBI; oprócz niego na liście obserwowanych znajdują się Ernest Hemingway, John Steinbeck oraz Norman Mailer.
Co ciekawe, przez wiele lat FBI prowadziło akta Gabo pod imieniem José García Márquez, co nie było wynikiem planu mającego na celu zatajenie prawdziwych danych pisarza, a po prostu pomyłki.
Źródła: