Niewiele na polskim rynku wydawniczym pojawia się pozycji dotyczących Ameryki Łacińskiej, a jeśli chodzi o Paragwaj, kraj, który dla wielu nie jest znany i nie kojarzy się z niczym poza egzotyką, to istnieje nisza niewypełniona jeszcze żadnymi pozycjami. Polski rynek zdominowany jest także przez reportaże, książki podróżnicze, brakuje większej ilości analiz czy książek z zakresu polityki regionu. Dostępne są pozycje historyczne dotyczące burzliwej historii, np. „Historia Paragwaju” Marcina Floriana Gawryckiego z 2016 roku, jednak o współczesnej sytuacji kraju nie tworzy się ich na polskim poletku. „Sprzedani. Reportaże z peryferii” jest wyjątkowym dziełem wymykającym się pułapce „tylko reportażu” lub książki wyłącznie historycznej, poruszając wątki w kontekście zagrożeń, polityki krajowej i zagranicznej, przybliżającym niuanse polityki i historii paragwajskiej, jako prawdopodobnie pierwsza polska książka poruszająca temat tak holistycznie. Autor pozostaje przy tym dogłębnie, do bólu ludzki, osadzony blisko bohaterów, pozwalając zobaczyć rzeczywistość taką, jaką widzą ją Paragwajczycy. A jest to obraz pełen sprzeczności, problemów, trudnej historii i jeszcze trudniejszej teraźniejszości. Wśród tych sprzeczności jest także piękno, troska i wspólnota, otoczona i uwikłana politycznie i geopolitycznie w globalizującym się świecie.
Warto przybliżyć sylwetkę autora, którego działalność wydaje się być znana tylko wąskiej grupie latynoamerykanistów lub podróżników. „Sprzedani. Reportaże z peryferii” są trzecia książką pisarza, według jego własnych słów najlepszą. Książki „Upały, mango i ropa naftowa” z 2017 roku oraz krótki reportaż „Zabrali mi kraj: rozmowy z Wenezuelczykami na emigracji”, będący efektem rozmów przeprowadzonych w latach 2016-2019, doskonale skupiają tematy, jakie Ganczarek poruszy później w „Sprzedanych”. Ameryka Łacińska jest znana autorowi od 2013 roku; przemierzając ją na rowerze spędził w niej dziesięć lat, odwiedzając kilka krajów, spotykając przeróżnych ludzi. Jednak nie można zapomnieć, że latynoamerykanistą z wykształcenia nie jest, a jego naukowa kariera przed wyruszeniem w podróż była związana z naukami ścisłymi: fizyką teoretyczną i matematyką. Warto nadmienić, że oprócz samego faktu podróży i pisania, Ganczarek tworzy filmy dokumentalne z Paragwaju i Argentyny. Są to dzieła nagradzane na lokalnych festiwalach i zrealizowane praktycznie w pojedynkę, co świadczy o dużej wszechstronności autora. Motywy z książki i poszczególnych bohaterów można zobaczyć w pełnometrażowym filmie „Jestem Paragwajczykiem” z 2019 roku, co sprawia, że niechronologiczna fabuła osadza się w rzeczywistości, a my możemy poznać wygląd, głos i otoczenie bohaterów. „Sprzedani. Reportaże z peryferii” nie są oryginalnie napisani po polsku, co może dziwić, jednak autor posługuję się hiszpańskim na zaawansowanym poziomie, a fakt napisania go w języku, który funkcjonuje (obok
guaraní) jako język mieszkańców Paragwaju, pozwala jeszcze lepiej opisać mu ten świat. Sama książka została wydana nakładem własnym autora ze wsparciem Funduszu Wyszehradzkiego, a dzieło otrzymało Nagrodę Magellana 2022. Z informacji tych można stwierdzić, że Wojciech Ganczarek to bez wątpienia człowiek wielu talentów. Pewnego rysu artystycznego oprócz stylu, który wydaje się wykształcać na kartach lektury, dodają rysunki i szkice podsumowujące i obrazujące poszczególne wątki. Hanna Stano stworzyła minimalistyczne ilustracje, które w przenośny sposób podejmują tematykę poruszaną na stronach książki. Wydaje się więc, że autor podjął się karkołomnego zadania, chcąc, kolokwialnie mówiąc, złapać wszystkie sroki za ogon. Czy podołał jednak stworzeniu czegoś więcej niż tylko „opisu przygód” z zapomnianego przez region i świat kraju?
Oprócz holistycznego podejścia do tematu książka wyróżnia się sposobem narracji. To urywki, obrazy, zapiski z poszczególnych rozmów przeplatane z wyjaśnieniami autora dotyczącymi tła historycznego i politycznego. Istotne są różne graficzne sposoby zapisu cytatów, wyrównane do prawej lub wyśrodkowane, co pozwala odróżnić poszczególne narracje nie zaburzając linearności treści. Ganczarek oprócz ujawnienia się jako narrator w poszczególnych fragmentach, tworzy także postać narratora trzecioosobowego, a także oddaje głos poszczególnym bohaterom, czy mówiąc dokładniej, bohaterowi zbiorowemu, który tworzy nam obraz Paragwaju. Nie można podjąć się próby streszczenia i analizy treści bez podkreślania roli struktury i właśnie narracji samej w sobie. Sam spis treści potrafi w głowie czytelnika zasiać niemały zamęt: Narracje podzielone numerycznie przeplatane są krzyżowo z Miniaturami, Opowieściami, a także Bez kategorii. Struktura wydaje się przez to rzucać czytelnika w ogołocone Chaco, małe miasteczka, kolonie menonickie czy stołeczne Asunción. Chronologiczne streszczenie treści „Sprzedanych.” jest zadaniem karkołomnym, co wynika z fragmentaryczności opisów, które dopiero po całościowej lekturze okazują się tworzyć pełny obraz. Pomocne do prześledzenia zawartości książki są trzy sposoby spojrzenia na Paragwaj, którymi kierował się autor opisując południowoamerykański kraj. Te klucze do zrozumienia roli Paragwaju w świecie to: globalizacja, kolonizacja i historia. Na tych słowach-kluczach zbudowana jest cała struktura. Przybliżając więc treść, posiłkować się będę tymi polami semantycznymi, interpretując i analizując w jaki sposób autor podchodzi do tych zagadnień i jak objawiają się one w peryferyjnym Paragwaju.
Peryferia właśnie są znaczacym miejscem fabuły. A w tym wypadku trafiamy na peryferia peryferii peryferiami poganiane. Z europocentrycznego punktu widzenia, sama Ameryka Południowa tworzy peryferia. Z kolei, co podkreśla autor, dla samych mieszkańców Kolumbii, Wenezueli czy innych krajów regionu, sam Paragwaj jest krajem nieznanym, mylonym z Urugwajem; kraje latynoamerykańskie, które z Paragwajem nie graniczą, sprawiają wrażenie, jakby wymazały go z pamięci. A regiony poza stolicą państwa, Asunción, wydają się istnieć na samym skraju niepamięci. Chaco, kolonie menonickie w Filadelfii, obszary okupowane przez ludność rdzenną, której odebrano własność, wioski polskie, ukraińskie, niemieckie… Egzotyka miejsc wydaje się oddalać kraj od jakichkolwiek konotacji z współczesną globalną gospodarką. Jednak właśnie globalizacja skupia wszystkie swoje grzechy w Paragwaju jak w soczewce.
Co mogło okazać się tak ekonomicznie atrakcyjne w drugim najmniejszym państwie Ameryki Południowej? Odpowiedź jest krótka, jednak niesie ze sobą wiele brzemiennych skutków: soja. To ta pozornie niegroźna roślina wiele namieszała w strukturze rolnictwa, własności ziemi i paragwajskim środowisku naturalnym. Soja uprawiana jest głównie na wschodzie Paragwaju, który jest na niewyobrażalną skalę wylesiany, pozostawiając za sobą kanciaste i widoczne z map satelitarnych nienaturalne pola monokultury sojowej. Uprawa tej rośliny na eksport bezpośrednio wpływa na mieszkańców – opryski, nawozy i chemikalia niszczą zdrowie i życie ludzi, których o wielkich plantacja za rogiem ich domów nikt nie poinformował. Jest to problem przemilczany przez władze kraju, które nie chcą ponieść odpowiedzialności za dopuszczenie szkodliwych środków do użytku. Władzę okazują się być często na „usługach” potentatów, właścicieli, zysku, a nie dochodzących swoich praw obywateli. Autor przedstawia kontekst historyczny i administracyjny, wyjaśniając dlaczego dochodzi do wylesiania i zajmowania tak wielkich połaci ziemi pod monouprawy. Zaś dostęp do ziemi powiązany jest bezpośrednio z procesem kolonizacji oraz rekolonizacji. Zabieranie ziem pod uprawy soi, dotyka zwłaszcza ludność rdzenną, której protesty i opór opisuje Ganczarek z dozą gorzkiej ironii: historia znów się powtarza, a władze nic nie reagują, wręcz wspierają agresję policji. Pojawiają się liczne wpływy amerykańskich inwestorów.
Sama rola zagranicznych koncernów i przedsiębiorców jest ważna dla zrozumienia i interpretacji tytułu. „Sprzedawanie” Paragwaju odbywało i odbywa się na wysokim szczeblu, a przedmiotem wymiany są nie tylko ziemia i zasoby, ale także mieszkający tam ludzie. Autor dobitnie wskazuje wady i luki systemu, gdzie znaczna część ziemi ma na papierze dwóch właścicieli, co wynika z rozdawnictwa i korupcji za czasów dyktatury. I to nie byle jakiej! Dyktatura Alfredo Stroessnera była najdłuższą w Ameryce Łacińskiej, a jej pokłosie jest dostrzegalne do dziś; wystarczy zauważyć, że rządy (z małą przerwą) sprawuje partia związana z reżimem (tzw. Partia Colorado). Historia Paragwaju jest przedstawiona przez autora poprzez pryzmat jej obecnej roli i znaczenia. Opisanie wojny trójprzymierza, gdy zginęło prawie 90% ludności kraju, rozbiór części ziem przez sąsiadujące potęgi – Argentynę i Brazylię – tworzą silne poczucie jedności narodowej. W kontekście socjologicznym interesujący okazał się mit i nacjonalizm Paragwajczyków – poczucie bycie lepszym, wyjątkowym. Składowe tego stanu rzeczy, które przedstawia nam autor, to poczynając od powstania państwa, jego wyjątkowość na tle reszty kontynentu. Paragwaj pierwszy ogłosił niepodległość, szybko wprowadzono powszechne prawo wyborcze. Izolacja geograficzna, ale też polityczna, przez lata merkantylnej gospodarki okazały się być czynnikiem, który sprawił, że nawet mieszkając w Paragwaju, nigdy nie będzie się traktowanym jak rodak, jeśli się tam nie urodziło. Jeśli nie znasz guaraní, nie możesz być traktowany jak „swój”. Chociaż jeśli posługujesz się językiem rdzennym także możesz mieć problemy… Ganczarek uwagę poświęca polityce językowej i zakodowanych nierównościach jakie niesie za sobą wypowiadanie się w guaraní. Język rdzennych mieszkańców jest używany powszechnie, ale nierówności społeczne w kraju objawiąją się np. poprzez dyskryminację osób go używająch w stolicy. Paradoksalnie jednak dla mniej ludnych regionów i obszarów wiejskich, język ten często jest pierwszy i jedynym. Dzięki całościowemu, przeplatanemu sposobowi narracji, trzy słowa klucze możemy zobaczyć w prawie każdym z podejmowanych wątków.
Lektura wymaga od czytelnika popłynięciu z nurtem, niczym po rzece Paragwaj. Trzeba dać poprowadzić się autorowi przez bieg dziejów i współczesności Paragwaju, wtedy po zakończonej podróży wrażenia, refleksje i obrazy pozostaną z nami. Sposób narracji oprócz fragmentaryczności zawiera także ciekawe zabiegi stylistyczne i narracyjne. Osoba autora kilkakrotnie się ujawnia, momentami chowa za tylko „pisarzem”; czasem słowa wkładane są w usta bohaterów. Bo jest to właśnie książka zwykłych ludzi, których słowa, zachowania i problemy mają znaczenie.
Ganczarek wyraża swój pogląd na problemy społeczne, ekonomiczne i ekologiczne w bardzo inteligentny, całościowy sposób. Przykładem tego jest zawarcie wywiadów z ludźmi o całkowicie przeciwnych opiniach i stworzenie z tego hipotetycznego dialogu. Największe zarzuty jakie można mieć do książki (fragmentaryczność narracji, nielinearność, epizodyczność) okazać się mogą dla innych największą zaletą (holistyczność, autentyczność, szczerość). Ilustracje mogą z kolei odbierać dziełu „powagi”, stawiając na podejście reporterskie, bliskie ludziom, gdzie problemy polityczne i międzynarodowe stanowią tylko tło, szerszy kontekst problemów. Kończąc lekturę przechodzi się podróż przez tematy uniwersalne, znane w całej Ameryce Łacińskiej, ale też w najbliższym otoczeniu. Lekturę uważam za pozycję wyjątkową. Przybliża dziesiątki historii prawdziwych ludzi i ich realnych problemów oraz zagrożenia jakie dotykają ekosystemu paragwajskiego, a zarazem obrazują problemy ekologiczne nas wszystkich. Tak właśnie jest w zglobalizowanym świecie – paragwajska soja z Chaco ma znaczenie także na tej półkuli. Książkę „Sprzedani. Reportaże z peryferii” mogę bez wahania polecić każdemu, kto interesuje się Ameryką Łacińską, sprawami społecznymi, globalizacją i historią. Jest to także lektura obowiązkowa, dla każdego, kto ceni sobie nietuzinkowy reportaż, interesujący sposób narracji. Lektura nie narzuca wniosków, nie wskazuje właściwych rozwiązać ani nie wytyka palcami winnych. Pozwala zanurzyć się w nieznany kraj, poznać go wzdłuż i wszerz, od góry do dołu, poprzez problemy różnych miejsc, warstw społecznych i zagadnień.
Wojciech Ganczarek, “Sprzedani. Reportaże z peryferii”
Wojciech Ganczarek 2022, b.m.w., ss. 382
Autorką recenzji jest Aldona Greinert, członkini Koła Naukowego Ameryki Łacińskiej i Karaibów UW.