
Kilka tygodni temu nasz portal donosił o ułaskawieniu przez prezydenta Enrique Peña Nieto meksykańskiego aktywisty. Był to pierwszy taki przypadek w historii kraju. Na szczęście, prawa Indian w Meksyku są coraz widoczniejsze. Dowodzi tego decyzja Trybunału Stanu, który nakazał przyznanie odszkodowania dwóm Indiankom, bezpodstawnie skazanym na karę pozbawienia wolności.
Alberta Alcántara Juan y Teresa González Cornelio zostały aresztowane w marcu 2006 roku. Postawiono im zarzuty porwania sześciu agentów federalnych oraz posiadania kokainy. Po czterech latach, na mocy decyzji Pierwszej Izby Sądu Najwyższego w Meksyku, zostały uwolnione z powodu braku dowodów.
Kilka dni temu sąd nakazał wypłacenie kobietom kwoty „w odniesieniu do szkód materialnych i moralnych poniesionych z powodu nieprawidłowości administracyjnych popełnionych przez instytucję odpowiedzialną” i uznać niewinność obu przez te same środki masowego przekazu, które opublikowały dotyczące ich oskarżenie.
Odszkodowanie obejmuje straty materialne, ponieważ obie kobiety nie pracowały w czasie gdy przebywały w więzieniu oraz moralne, którymi są: „krzywda na honorze, uczuciach, życiu prywatnym, obyczajach, reputacji, jak i fakt, że ich otoczenie straciło dla nich szacunek”.
To pierwszy (i oby nie ostatni) przypadek, gdy państwo postanawia naprawić szkody wyrządzone przez naruszenie praw człowieka.