Co z tym pokojem? Czyli o sytuacji w Kolumbii słów kilka


Wydawało się, że proces pokojowy w Kolumbii zmierza powoli ku szczęśliwemu zakończeniu. Jednak tuż po ogłoszeniu oficjalnych wyników referendum, w całym kraju zaczęto zadawać sobie jedno pytanie: „Co z tym pokojem?”.

Według oficjalnych źródeł, na pytanie „Czy popiera Pan/Pani Porozumienie Końcowe w celu zakończenia konfliktu i budowania stabilnego i trwałego pokoju?” 50,23% głosujących odpowiedziało NIE, osiągając przewagę zaledwie 60 tysięcy głosów nad zwolennikami traktatu pokojowego podpisanego przez prezydenta Juana Manuela Santosa oraz komendanta FARC Rodriga Londoño (alias „Timochenko”). Wynik referendum był sporym zaskoczeniem nie tylko dla polityków i sporej części kolumbijskiego społeczeństwa, lecz także dla opinii międzynarodowej, która zakończenie procesu pokojowego przyjęła niemal za pewnik.

Co tak naprawdę stało się wczoraj w Kolumbii? Taki a nie inny rezultat jest efektem nieufności społeczeństwa wobec FARC, które przez długie lata było synonimem brutalności i przemocy, wzmocnionej niektórymi zapisami w traktacie pokojowym. Głównymi punktami spornymi były deklaracje o amnestii dla większości członków bojówki, możliwość włączenia się FARC do życia politycznego po demilitaryzacji oraz pomoc finansowa dla byłych partyzantów (jej celem byłoby ułatwienie ich integracji w społeczeństwie). Spora część Kolumbijczyków, wspierana głosami konserwatywnych polityków – w tym byłego prezydenta Álvaro Uribe – uznała to za jawną niesprawiedliwość w stosunku do ofiar konfliktu i zdecydowanie odrzuciła traktat.

Dodatkowo, rząd Santosa jest w tym momencie bardzo krytykowany – nie tylko z powodu negocjacji z FARC, więc niektórzy wyborcy potraktowali referendum jako swego rodzaju okazję do krytyki prezydenta i jego obozu politycznego. Było to o tyle proste, że proces pokojowy jest sztandarowym projektem Santosa, któremu prezydent Kolumbii w ciągu ostatnich miesięcy poświęcił się bez reszty.

Czy zarzuty wobec porozumień końcowych są uzasadnione? Odpowiedzi na to pytanie jest wiele, w zależności od poglądów politycznych komentatorów. Pewne jest, że kampania Uribego była dużo sprawniej prowadzona, ponieważ grała na najprostszych antagonizmach społecznych: my dobrzy, oni źli – dlaczego więc mają być bezkarni? Co ciekawe, jeśli spojrzymy na mapę wyborczą podzieloną na regiony, to w miejscach które najmocniej doświadczyły przemocy zdecydowanie przeważały głosy na TAK.

W miejscowości Bojayá odsetek głosów na TAK wynosił aż 95,76%, mimo że w 2002 roku podczas walk pomiędzy bojówkarzami FARC a tzw. „paramilitares” zginęło tam 119 osób schronionych w pobliskim kościele. W Mitú, innym mieście które zaznało przemocy, aż 75,62% głosujących opowiedziało się za ustaleniami traktatu pokojowego.

Kto zatem głosował na NIE? Oprócz oczywistych przeciwników FARC były to głównie osoby, które nie były bezpośrednio dotknięte konfliktem, a ostatecznie zadecydowali mieszkańcy wielkich miast. W Medellín, bastionie uribistów, aż 62% głosujących sprzeciwiło się porozumieniom końcowym. Sam Uribe świętuje ten wynik i mówi, że otwiera on drogę do renegocjacji założeń traktatu pokojowego.

César Gaviria, eksprezydent Kolumbii (podczas jego rządów złapano i zabito Pabla Escobara) i promotor kampanii na TAK uważa, że Uribe walczy z obecnym traktatem głównie dlatego, że to nie on go wynegocjował. Przypomniał też, że Uribe sam zatwierdził wiele amnestii, w tym także dla partyzantów FARC.

Należy jeszcze wspomnieć o całej rzeszy osób, które wstrzymały się od głosu: poziom absencji był rekordowo wysoki i wynosił ponad 62%, co oznacza, że tak naprawdę zdecydowana większość Kolumbijczyków nie wyraziła swojego zdania przy urnach.

Wróćmy zatem do pytania o pokój w Kolumbii. Zwolennicy traktatu w obecnym kształcie obawiają się o dalszy przebieg procesu pokojowego, a jego przeciwnicy cieszą się, że nie dopuścili do nadania przywilejów partyzantom. Kierownictwo FARC wydało już oświadczenie, w którym podtrzymuje wolę wypracowania pokoju i zapewnia, że zawieszenie broni nadal obowiązuje. Prezydent Santos zaprosił dzisiaj do pałacu prezydenckiego przedstawicieli opozycji – Álvaro Uribe tego zaproszenia nie przyjął, wydał natomiast komunikat, w którym wzywa do ponownych negocjacji.

Wielu komentatorów wskazuje, że kolumbijska droga do pokoju jeszcze się nie zakończyła, natomiast trzeba mieć na uwadze potencjalne skutki tej decyzji. Są nimi nie tylko polityczne umocnienie konserwatystów i wzrost nastrojów wrogich dalszym negocjacjom, lecz także możliwe podziały w FARC – wszak kierownictwo może nadal trwać w woli wytrwania w pokoju, a niektórzy partyzanci, rozczarowani wynikiem referendum, mogą rozpocząć na nowo drobne działania destabilizacyjne.

Dzień po referendum nie można jeszcze powiedzieć nic pewnego, bo nie opadły jeszcze pierwsze emocje. Za kilka dni lub tygodni będzie można zacząć kreślić możliwe scenariusze. Wtedy też okaże się, czy radość przeciwników traktatu była uzasadniona.

Źródła:

http://www.elespectador.com/noticias/nacional/polarizacion-los-municipios-mas-golpeados-el-conflicto-articulo-658177

http://www.elespectador.com/noticias/paz/asi-fueron-votaciones-del-plebiscito-de-paz-regiones-articulo-658180

http://www.elespectador.com/noticias/politica/uribismo-deja-plantado-al-gobierno-abre-puertas-al-dial-articulo-658256

http://www.elespectador.com/noticias/paz/colombia-dijo-no-al-acuerdo-de-paz-farc-articulo-658143

http://www.elespectador.com/noticias/judicial/perspectiva-de-paz-continua-timochenko-articulo-658212

http://www.elespectador.com/noticias/politica/uribe-no-le-gusta-paz-farc-solo-porque-no-hizo-el-cesar-articulo-656832

http://www.bbc.com/mundo/noticias-america-latina-37537629

http://www.bbc.com/mundo/noticias-america-latina-37537520

 

Ganó el ‘No’ en Colombia: ¿por qué y ahora qué?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *