Street food: Kuba

Street food według definicji słownika Oxford Dictionary to „gotowe lub przygotowywane przy kliencie jedzenie sprzedawane na ulicy lub w innych miejscach publicznych w celu natychmiastowej konsumpcji”. Przybiera różne formy – od małych stoisk ze starszą panią, przez jeżdżące wózki z jedzeniem na gorąco, po food trucki na ulicach stolic całego świata.

Foto: pinterest.com
Foto: pinterest.com

Historia jedzenia ulicznego (z ang. street food) w Ameryce Łacińskiej sięga już czasów Azteków na terenach Ameryki Środkowej. Na targach, które odbywały się na placach miejskich, sprzedawcy oferowali oprócz wielu rodzajów warzyw, czy owoców, także atolli (kleik kukurydziany) oraz tamales (nadziewane ciasto z mąki kukurydzianej z różnym nadzieniem, np. z mięsa indyka, królika, owoców, jajek). Po dotarciu Hiszpanów na tereny Mezoameryki, zwyczaj jedzenia na ulicy nie zanikł. Wręcz przeciwnie, zaczęto rozwijać ten rodzaj handlu. Po pierwsze dlatego, że ciepły klimat sprzyjał jedzeniu na zewnątrz bez gnieżdżenia się w małych lokalach, po drugie, ponieważ w Europie street food istniał już od czasów Greków i Rzymian, więc był on silnie zakorzeniony w kulturze europejskiej.

W takiej właśnie gorącej atmosferze zaglądamy do Hawany – stolicy Kuby. Dziewczynka w szkolnym mundurku, jedząca bocadito de jamόn, chłopiec z plecakiem kosztujący lody o smaku papai, a zaraz obok elegancko ubrany mężczyzna, zamawiający pizza con queso. Takie obrazki są codziennością na ulicach kubańskiej stolicy. Stare, kolorowe budynki i żar z nieba tworzą idealną scenerię dla street foodu.

Jedzenie sprzedawane jest z koszyków, budek, a nawet taczek. Bardzo popularne są również wózki z orzeszkami ziemnymi, po zakupieniu pakowane w papierowe rożki, które można wziąć do kina, parku lub teatru.

Sprzedawca uliczny, Kuba Foto: pinterest.com
Sprzedawca uliczny, Kuba
Foto: pinterest.com

Wybór smakołyków jest urozmaicony. Za najpopularniejszą przekąskę należy uznać „kubańską” pizzę, według mieszkańców oczywiście lepszą niż we Włoszech. Nie jest droga – w przeliczeniu na naszą walutę kosztuje ok. 1 zł. Do wyboru jest pizza con queso (pizza z serem) lub pizza con más queso (pizza z większą ilością sera). W ulicznej budce można też kupić bułkę z szynką (bocadito de jamόn), z serem (bocadito de queso) lub połączenie tych dwóch w postaci bocadito de jamόn y queso. Do tego majonez i ketchup.

Ze specjałów kanapkowych warto też spróbować pan con bistec. Jest to kubańska odmiana hamburgera, ponieważ między połówkami bułkami znajduje się mięso z dodatkami. Jak w większości krajów latynoamerykańskich bez problemu można też zjeść tamales, czyli małe paczuszki z ciasta kukurydzianego z nadzieniem doprawionym czosnkiem, cebulą, pomidorami, papryką, czy kuminem. To dobra przekąska, którą można wziąć ze sobą na plażę. Podobnie cajitas, czyli dość grube pudełko tekturowe, w którym znajduje się stek wieprzowy lub kawałki grillowanego kurczaka z ryżem, contrí (ryż gotowany z fasolą), bądź vianda (słodki smażony ziemniak), świeży pomidor lub ogórek a wszystko to polane sosem czosnkowym.

Capuchinos Foto: flanboyanteats.com
Capuchinos
Foto: flanboyanteats.com

Jeśli chodzi o słodkości, również jest z czego wybierać. Nic dziwnego, ponieważ przez wieki Kuba była jednym z czołowych producentów cukru. Niewątpliwą przyjemność sprawią tarty z marmoladą z gujawy lub nadzieniem kokosowym, które powinny być jedzone na ciepło. Także turrόn de maní, czyli nic innego, jak nugatowa masa z orzechami, miodem i karmelem. Występuje w dwóch wersjach: na twardo, w postaci małych batoników i na miękko jako cukierek. Rodzajów turrόna jest sporo, wszystko zależy od tego, jakie składniki skrywa w środku. Popularne są też cremitas de leche – ciasteczka pieczone z masy z gorącego słodzonego mleka z dodatkiem kokosa. Bardzo słodkie są również małe kokosowe kuleczki yemitas. Za ciekawostkę można też uznać kubańskie capuchino (to nie błąd w pisowni!), gdyż wbrew pozorom nie jest to rodzaj kawy, tylko lekkie ciasto, polane słodkim syropem. Wśród słodkości ulicznych popularne jest też ciasto podobne do polskiej rolady – brazo gitano, często z kremem lub marmoladą w środku.

Byłoby rzeczą dziwną, gdyby żyjąc w takim klimacie, nikt nie wymyślił lodów. Otóż są! Serwowane w rożkach, kubeczkach lub między dwoma cienkimi kawałkami ciasta. Są kremowe i w różnych smakach. W szklankach albo plastikowych długich opakowaniach można też kupić duro frío, czyli rodzaj sorbetu lodowego zrobionego z soku owocowego, cukru i wody.

Co pić w taki upał? Propozycji jest wiele. Świeżo wyciskane soki owocowe, shaki mleczne i owocowe (np. z mango, papai, banana czy gujawy), champola (podobne do shake’a, ale zrobione z musu owocowego, cukru i mleka), guarano (sok z trawy cukrowej), czy kubański rum. Ten ostatni sprzedawany jest w budkach, do których chodzi się z własną plastikową butelką, a tam sympatyczny pan nalewa rum prosto z beczki .

Myślę, że każdy znajdzie na ulicy w Hawanie coś dla siebie – zarówno na słono, jak i na słodko, a wszystko to popije orzeźwiającym napojem z dodatkiem lokalnych owoców. Bez wątpienia będzie to niesamowite doświadczenie, ponieważ street food jest najsmaczniejszą formą poznawania kultury.

Anna Kołakowska

Za pomoc dziękuję Agacie Dawid.

Źródła:

http://www.oxforddictionaries.com/definition/english/street-food

http://www.cubaabsolutely.com/Life&Style/article_food.php?id=Havana-Street-food-Feeling-hungry

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *