Przyjaciel na talerzu, czyli o roli świnek morskich w Ameryce Południowej

Cuzco - wieczerzaW nawie katedry w Cuzco wisi wielki obraz przedstawiający Ostatnią Wieczerzę. Z pozoru nie wyróżnia się niczym spośród setek mu podobnych; nie jest także arcydziełem sztuki malarskiej, a jednak jeden detal sprawia, że zasługuje na uwagę. Przed Jezusem leży talerz, na którym znajduje się świnka morska.

Większość turystów odkrywając ten szczegół wzdraga się, przywołując w myśli obraz sympatycznego, puchatego gryzonia, który jest towarzyszem zabaw niejednego europejskiego dziecka, a jednak obecność tego zwierzątka na obrazie świadczy o roli, jaką odgrywa ono w kulturze andyjskiej. A ta jest niebagatelna.

Świnki morskie zostały udomowione przez Inków około 3 tys. lat przed Chrystusem i od tego czasu stanowiły podstawę pożywienia ludów zamieszkujących tereny obecnego Peru, Boliwii, Ekwadoru i Kolumbii. Oryginalna nazwa pochodząca z języka quechua to quwi, stąd też obecnie zwierzęta te znane są w Ameryce Południowej jako cuy. Ludy prekolumbijskie otaczały świnki morskie specjalnym szacunkiem, przypisywały im magiczne właściwości i były wykorzystywane nie tylko w kuchni, ale także w wielu rytuałach magicznych. Ich szczątki zostały też odnalezione w licznych grobach, co oznacza, że uważano, je za niezbędne człowiekowi w jego długiej podróży w zaświaty.

Tradycyjnie, świnki morskie hodowane są w kuchni i żywi się je resztkami jedzenia. W ten sposób zapewnia się najwyższą jakość mięsa, wszak podanie gościom pieczonej świnki jest dowodem szacunku i gościnności – odmowa konsumpcji jest więc wysoce niewskazana i może spowodować, że gospodarz poczuje się urażony. Świnkę serwuje się w całości (często z malutkim jabłuszkiem w pyszczku), pieczoną lub smażoną, najczęściej z ryżem, juką i różnego rodzaju sosami. W Ekwadorze popularna jest salsa de shungos, przygotowana na bazie smażonych na maśle podrobów. Często przygotowuje się także ají de cuy, czyli potrawkę z sosem z ostrych papryczek. Ogólna zasada jest taka, że żadna część świnki nie może się zmarnować – na kościach gotuje się rosół, a podroby służą do wyrobu sosów lub jako przystawka. Oczywiście, obecnie mięso tych zwierząt sprzedawane jest w licznych restauracjach i pochodzi z masowych hodowli, co niestety negatywnie wpływa na smak, a co za tym idzie, na opinię jaką wyrabiają sobie turyści.

Świnka morska to także istotny element kultury i medycyny popularnej. Rosół ze świnek to danie szczególnie polecane ciężarnym. Uważa się też, że potrawka przygotowana na jego bazie łagodzi bóle i przyspiesza przebieg porodu. W kulturze Inków powszechne było wróżenie z jelit świnki morskiej, a podczas przesilenia wiosennego (przypadającego na wrzesień) grzebano w ziemi żywe zwierzaki – miało to przynieść obfite plony i zapobiec kataklizmom. Do dziś w niektórych społecznościach wykorzystuje się świnki do diagnozowania i leczenia różnych przypadłości: kładzie się chorego, po czym wypuszcza się na niego świnkę – w ten sposób zwierzę ma „wchłonąć” złą energię. Następnie zabija się ją i szaman z jej wnętrzności odczytuje, co dolega danemu pacjentowi (za dodatkową opłatą można podobno zbadać także zdrowie psychiczne oraz przeanalizować sytuację rodzinną). Po tych wszystkich czynnościach zakopuje się szczątki zwierzęcia w odosobnionym miejscu, tak, aby negatywne moce już się nie rozprzestrzeniały. Interpretuje się także sny, w których pojawia się świnka morska: jeśli jest ruchliwa, oznacza to, że śniącego spotka coś miłego, jeśli natomiast zwierzę nie żyje, zwiastuje to zbliżające się nieszczęście.

Dla nas, Europejczyków, świnka morska to przede wszystkim zwierzątko domowe i większość z nas nie wyobraża sobie wzięcia jej do ust – jednocześnie w zachodniej gastronomii bardzo cenione jest mięso królików, które przecież także uważamy za puchatych przyjaciół. Jedzenie świnek morskich jest nieodzowną częścią kuchni wielu krajów Ameryki Łacińskiej, nieważne jak bardzo kontrowersyjne by się nam to nie wydawało. Warto jednak pamiętać, że za tym daniem stoi solidna kulturowa podstawa, której znajomość może ułatwić wyzbycie się uprzedzeń.

Katarzyna Kozioł

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *