2. W klapkach na deszczu

Witam ponownie! Na początek chyba powinnam się wytłumaczyć, dlaczego po pierwszym odcinku nic więcej się nie pojawiło. Przede wszystkim dlatego, że na miejscu trudno mi było znaleźć czas na pisanie, ponieważ poświęcałam go wszystkim fascynującym wydarzeniom, które działy się dookoła mnie. Starałam się na bieżąco chłonąć wszystko, co mnie otaczało, jak najwięcej zwiedzać i poznawać ludzi. Projekt pisania na nowo odrodził się w momencie powrotu do Warszawy, a powodem tego była reakcja ludzi na mój 10-miesięczny pobyt w Meksyku. Najczęstszymi stwierdzeniami były: „nie jesteś bardzo opalona” albo „jak tam to meksykańskie jedzenie?”. Postanowiłam zatem, że artykuły, które napiszę, będą odpowiadały na wszelkie wątpliwości czy stereotypy związane z Meksykiem, z jakim spotykamy się tutaj, w Polsce.

13616370_10210194519685901_1873298910_o
Święta w Tequila (stan Jalisco). Foto: A. Komosa

W tym rozdziale chcę przedstawić klimat i pogodę w Meksyku, aby sprostować to, że po spędzeniu tam 10 miesiący wcale nie trzeba wracać bardzo opalonym. Muszę przyznać, że przed wyjazdem miałam bardzo ogólne pojęcie o tym, jaka pogoda może mnie czekać w Meksyku. Gdy myślałam o klimacie tam, zawsze widziałam przed oczami pustynie, kaktusy lub ewentualnie plaże. Nie łudziłam się jednak i po sprawdzeniu w internecie wiedziałam już, że przy plaży mieszkać nie będę – jednak nadal wydawało mi się, że gorąc będę miała przez cały rok. Prawda jednak okazała się inna.

13589261_10210194516365818_1840282250_o
Volcán Nevado de Toluca (stan Meksyk). Foto: A. Komosa

Gdy przyjechałam do Toluki we wrześniu już na miejscu dowiedziałam się, jak wygląda prawda. Toluca jest najwyżej położoną miejscowością w Meksyku, znajduje się na ok. 2600 m n.p.m. (wyżej niż polskie Rysy!). W związku z tym musiałam się przystosować do bardzo wysokiego ciśnienia, a także do innego klimatu, tak różnego od Warszawy.

Przede wszystkim w mieście tym nie ma wyraźnego rozróżnienia na pory roku (nie tak jak u nas – w zimę jest zimno i śnieg, a latem słońce i gorąco). Pogoda tam jest podobna przez cały rok, jedynie w zimę jest trochę chłodniej a w lato więcej pada. Jak to, pada?? Zimno?? W Meksyku?? A no właśnie tak. Tolukańczycy śmieją się, że mają wszystkie pory roku jednego dnia i w żarcie tym jest dużo racji. W mieście tym nad ranem potrafi być bardzo zimno, tak że wychodząc z domu potrzebowałam założyć kurtkę, następnie w południe jest piękne słońce i ciepło, ale już po południu zaczyna padać deszcz i rozpoczyna się burza. Muszę przyznać, że oczywiście w ciągu takiego dnia można złapać trochę słońca, ale żeby naprawdę się opalić musiałabym się bardzo postarać. Tak więc zimą kupiłam sobie ciepłą kurtkę i buty, a po wspaniałej wiośnie, na lato zaopatrzyłam się w kurtkę przeciwdeszczową.

Oczywiście nie można generalizować i to że mieszkałam w tym mieście nie oznacza, że tak jest w całym Meksyku. A no właśnie, jak się okazuje kraj ten jest tak duży, że występuje w nim wiele różnych stref klimatycznych. Przede wszystkim dzielą się na ciepłe, suche i umiarkowane, a w tym jeszcze na wilgotne i półwilgotne. Oznacza to, że w każdej strefie pogoda, temperatura i opady są różne.

Plaża w Tulum (stan Quintana Roo). Foto: A. Komosa
Plaża w Tulum (stan Quintana Roo). Foto: A. Komosa

Meksykański klimat kojarzymy najbardziej z takimi turystycznymi miejscami jak Cancún, gdzie jest bardzo gorąco i wilgotno, jednak pogoda taka nie występuje w całym kraju. Na północy, na przykład w stanie Sonora, występuje klimat suchy, o charakterze pustynnym, tak więc temperatura jest dosyć wysoka, a opady małe, lecz już w nieodległym stanie Chihuahua czy Durango w zimę potrafi padać śnieg. Wybierając się do Meksyku warto sprawdzić dokładnie, do jakiego miejsca się jedzie i w jakiej strefie klimatycznej się znajduje, aby być dobrze przygotowanym na odpowiednią pogodę i nie musieć chodzić w klapkach na deszczu.

Anna Komosa