Memorias del Subdesarrollo, czyli rewolucja kubańska przez lornetkę

Memorias del subdesarrollo
Źródło: https://cinelatino.revues.org

Jest rok 1961. Klasa średnia masowo opuszcza Kubę, by rozpocząć nowe życie w Miami – z dala od Fidela, wielkich przewrotów społecznych i rewolucji, która nie jest ich udziałem. Tłumy ludzi przewijają się przez lotnisko w Hawanie, w karaibskim upale tłoczą się ludzie w oczekiwaniu na wizę, śmigają pieczątki urzędników, między którymi biegają niczego nieświadome dzieci. Zza szyb machają na pożegnanie elegancko ubrani mężczyźni i wytworne kobiety – ludzie rozgorączkowani, pełni nadziei, i zrozpaczeni. Za chwile ich nie będzie. Wiedzą, że już nigdy nie wrócą.

Są jednak tacy, którzy zostają. Na przykład Sergio.

38-letni przedstawiciel klasy wyższej, wykształcony, żyjący z wynajmu mieszkań, decyduje się pozostać w kraju. Żonę i rodziców żegna na lotnisku bez większego żalu, a nawet z uczuciem nieokreślonej ulgi. Powodem jego decyzji jest chęć sprawdzenia, „jak to się wszytko tutaj potoczy”. Kieruje nim ciekawość. „Wszyscy, którzy mnie kochali, i którzy zamęczali mnie swoją obecnością, już odeszli”, zapisuje Sergio w pamiętniku, i dodaje: “Zawsze marzyłem o napisaniu książki. Teraz się okaże, czy mam coś do powiedzenia”. W swoim obszernym apartamencie, na ostatnim piętrze wysokiego wieżowca ustawia na balkonie lunetę, przez którą spogląda z góry na Hawanę. Będzie obserwował.

A Sergio jest doskonałym obserwatorem. Posiada rzadką umiejętność obserwacji i analizy nie tylko otaczającego go świata, ale przede wszystkim siebie samego. Z licznych przemyśleń i spostrzeżeń, jakie dokonuje Sergio chodząc samotnie po ulicach Hawany, wyłania się obraz społeczeństwa kubańskiego – złożony i zróżnicowany w takim samym stopniu, jak umysł obserwatora. Widzimy więc wyzywające, pełne erotyzmu spojrzenia kobiet, zmęczone, poważne twarze ludzi na przystankach i wszechobecny, męczący upał tropików, który w czarno-białym filmie jawi się jako dotkliwe i oślepiające naświetlenie. Obraz Hawany lat sześćdziesiątych zyskuje na autentyczności dzięki oryginalnym zdjęciom i nagraniom archiwalnym, wplatanym w różne miejsca filmu. Kuba to tygiel, w którym poczucie wspólnoty i euforii idą w parze z samotnością i apatią, a taniec i zabawa łączą się z przemocą. To mieszanka różnych ras i kultur, stłoczonych na niewielkiej wyspie, generującej nieznośne uczucie klaustrofobii. Ukazuje się nam Kuba sprzeczności, Kuba tłoczna i zarazem opustoszała, niepozorna i groźna zarazem. Poznajemy ludzi z otoczenia Sergia: Pablo bezgranicznie podziwia Amerykę i chce emigrować. Laura odeszła, nie dla niej były upały karaibskie. Elena chce zostać aktorką. Jest obojętna na otaczający ją świat.

A Sergio? Sergio jest inny. Jest wrażliwy na piękno, kocha sztukę, ale przede wszystkim posiada jedna cechę, która okazuje się być jego zgubą: brak umiejętności podążania za tłumem i wieczny sceptycyzm wobec każdego zjawiska, każdej rzekomo objawionej prawdy. Dla Sergia, arystokraty i sceptyka ze skłonnością do wiecznej autoanalizy i do bezkrytycznej obserwacji, która jest przecież wartością samą w sobie, nie ma miejsca na Kubie.

Film Gutiérreza z 1986 roku ukazuje rewolucję kubańską z perspektywy tych, którzy z Kuby odeszli i których nikt nie pytał o zdanie. Faktem jest, że rewolucja kubańska zawdzięcza swój spektakularny sukces również temu, że ci, którzy stali w opozycji do zmian, odeszli bez walki: W latach 1959-61 wyspę opuściło 230 tys. ludzi. Była to cicha i bolesna emigracja, wkalkulowana świadomie i na zimno w proces przemian społecznych. Gutiérrez nie krytykuje rewolucji wprost, lecz w sposób pośredni, ukazując życie Sergia w nowym społeczeństwie. Nowa Kuba nie ofiaruje Sergiowi nic w zamian za świat, który utracił – świat, którym co prawda gardził, który był jednak częścią jego tożsamości i który pozwalał mu przetrwać. Równocześnie reżyser ukazuje w negatywnym świetle cechy burżuazji, jej słabości i tendencje do autodestrukcji, nie dając ostatecznej odpowiedzi na pytanie, jaka postawa jest właściwa. Rewolucja, wbrew głoszonym hasłom, nie była dla każdego. Ominęła ludzi pokroju Sergia. Biały intelektualista, myśliciel, przedstawiciel klasy wyższej, wiecznie zadający pytania i podważający każdą odpowiedź, nie jest Kubie potrzebny. W tym kontekście nasuwają się słowa Fidela Castro, wypowiedziane podczas jednego z jego występów: „Jeśli nie chcą przyjąć ducha naszej rewolucji, nie chcemy ich. Nie potrzebujemy ich”. Co traci Kuba pozbywając się ludzi pokroju Sergia? Co widzi Sergio i czy faktycznie ma coś do powiedzenia? Film Gutiérreza, zakazany przez cenzurę kubańską, zaskakujący doskonalą kreacją aktorską i świetnymi zdjęciami, należy obejrzeć przynajmniej dwa razy. Tyle potrzeba, aby poznać i, być może, zrozumieć Sergia. Warto.

Aleksandra Bilska